poniedziałek, 14 lipca 2014

Odżywiająca mgiełka do włosów, a czy faktycznie odżywia ?

Witam,
Dziś recenzuje mój ostatni już produkt marki Aussie, a jest nią odżywiająca mgiełka do włosów przesuszonych. Produkt ten otrzymałam w paczce ambasadorskiej od TRND. W sumie to ja nie używam takich rzeczy, gdy preferuje olejki lub jedwab kosmetyczny. Jeśli jesteście ciekawi jak mgiełka radzi sobie w praktyce, to zapraszam do dalszego czytania. 
 Od producenta:
Oaza dla włosów, które potrzebują nawodnienia. Odpowiednia dawka nawilżenia. Rozprowadzić równomiernie na suchych lub mokrych włosach. Przeczesz, ale nie spłukuj. Uwaga: Nie rozpylać w kierunku oczu. W przypadku dostania się preparatu do oczu, natychmiast przepłukać wodą.
Moja opinia: 
Mgiełka została umieszczona w białej plastikowej butelce. Aplikacja przechodzi dość szybko i prawnie dzięki atomizerowi. Atomizer działa zawsze i bez zarzutów. Zapach praktycznie podobny do produktów z tej serii. Jest on mało przyjemny, przynajmniej dla mnie. Konsystencję ma płynna, a kolor bezbarwny. Produkt ten jest mega wydajny. Wystarczy na bardzo długo.
Uważam ten produkt za zbędny. Nie używam tego typu kosmetyków do włosów. Jak już wspomniałam na początku, że zdecydowanie preferuję kosmetyki do włosów takie, po których widzę efekty, czyli przeróżne olejki czy jedwab kosmetyczne. Wracając do mgiełki, to produkt praktycznie nie robi nic. Nie zauważyłam żadnej poprawy. Może w lekkim stopniu je nawilża. W kładzie drugim miejscu znajduje się alkohol denaturowany. Nie wiem czy to dobrze czy źle, gdyż mgiełkę pryskamy bezpośrednio na włosy, nie na skórę głowy. Jedno jest pewne, że produkt nie wyrządziła mi żadnej krzywdy.

Produkt kosztuje w granicach 25 zł / 250 ml. Dostępna w Rossmanie.
Co sądzicie o produktach Aussie ? 

24 komentarze:

  1. Większość opinii jakich czytałam na temat tej mgiełki jest podobna jak twoja.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie miałam, ale jak nic nie robi to nie ma sensu jej używać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. też nie używam takich produktów

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że mgiełka nic nie robi. Nie skusze się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie Aussie jakoś wcale nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznam Ci się szczerze,że z tej firmy jak do tej pory absolutnie nic nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  7. firma nadal mnie nie kusi mimo pochlebnych recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nic z ich firmy nie miałam i jakoś mnie nie kusi za specjalnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nic nie próbowałam. Byłam strasznie podekscytowana, gdy marka wchodziła na nasz rynek, ale jakoś mój entuzjazm zmalał. Może jeszcze się kiedyś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie miałam i na pewno nie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widziałam nie raz i mnie kusiła, ale do tej pory się nie zdecydowałam

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam jeszcze kosmetyków tej firmy, ale taka mgiełka to dla mnie zbędny produkt. Mnie wystarcza szampon i dobra odżywka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że nie działa zbytnio..

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubię takich mgiełek tylko do prostowania włosów raczej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze, że trafiłam na Twoją opinię bo właśnie jutro wybieram się na zakupy i chciałam ją kupić.
    kajatestuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. również nie przepadam za tego rodzaju produktami, a 25 zł wolę zainwestować w coś innego ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Także nie używam mgiełek do włosów i uważam je za zbędne. Miałam tą mgiełkę i powędrowała w świat :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. też nie lubię takich produktów

    OdpowiedzUsuń
  19. Mgiełka, ah mam ją i też uważam, że jest zbędna. Używam rzadko, niemal nigdy i do dzisiaj nie wiem jakie jest jej zadanie :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Kupiłam mężowi i wiem jedno...Strsznie śmierdzi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma taki swój specyficzny zapach w ogóle ich cała seria

      Usuń

Dziękuje za wszystkie komentarze. Jeśli podoba Ci się mój blog to zapraszam do grona obserwatorów. Daj znać w komentarzu, a na pewno Cię odwiedzę i zaobserwuję.